21:49

Miłość zmienia wszystko- recenzja "After. Płomień pod moją skórą" Anny Todd

"After. Płomień pod moją skórą"

Cykl: After (tom 1)

Autor: Anna Todd

Wydawnictwo: Znak 

Strony: 636

Tytuł oryginału:"After"


"Nie jesteś w moim typie, tak jak ja nie jestem w twoim."


Pierwszą rzeczą, którą usłyszałam o tej książce, było to, że są dwie opcje do wyboru: albo ją pokocham albo znienawidzę. Sama mam wrażenie, że jestem gdzieś w połowie. Nie jestem nią jakoś szczególnie zachwycona, bardziej zaintrygowana. Gdyby nie irytujące zachowania głównych bohaterów mogłoby być z tego coś więcej, ale... Po kolei. 

"After" to fanfiction, czyli książka napisana przez fana sławnej osoby, postaci książkowej, itp. Jako, że był okres, że sama pisałam ff i nadal lubię je czytać, musiałam wziąć do ręki tę książkę i zobaczyć czy jej fenomen jest prawdziwy. No i można powiedzieć, że po części jest, ale nie na tyle, na ile się spodziewałam. 

Tessa jest spokojną, poukładaną dziewczyną, która właśnie zaczyna naukę w college. Ma o rok młodszego chłopaka i matkę, która jest nadopiekuńcza i lubi rządzić życiem córki. Dla dziewczyny to okazja, by wyrwać się spod wpływu matki i zacząć żyć po swojemu. Szkoda  tylko, że tego nie widzi. Ma plan: uczyć się, zdobyć staż, skończyć szkołę i wyjść za mąż za swojego chłopaka. 
Hardin to chłopak, który irytuje Tesse od pierwszego spotkania; jest cały pokryty tatuażami, ma kolczyki na twarzy i jest wredny oraz chamski. Tessa chce go unikać, ale nie udaje się jej to- spotyka go na imprezach, podczas zajęć literatury. Mimo początkowej niechęci Hardin i Tessa zaczynają swobodniej czuć się w swoim towarzystwie i między nimi zaczyna dziać się coś więcej. 

Brzmi jak typowe romasidło dla nastolatek? Trochę tak, ale dla starszego grona. Ogólnie to początkowe rozdziały były dla mnie kopią większość opowiadań pisanych przez nastolatki jakie czytałam. Trzeba dodać, że ja widzę powiązania do "50 twarzy...", ale jest na lepszym poziomie niż ta pozycja. 

Główna bohaterka ma więcej własnego zdania niż Ana przez całe 3 tomy i to duży plus. Fakt, Tessa też bywała irytująca. Robiła rzeczy sprzeczne z tym, co mówiła i ciągle zmieniała zdanie. Jednak i tak Ana była najbardziej irytującą bohaterką i boli mnie czas, który zmarnowałam na lekturze "50 twarzy...". 

Hardin mimo, że z wyglądu jest moim ideałem ( tatuaże+kolczyki= cudownie niegrzeczny chłopiec) też bywał denerwujący. Zmieniał zdanie, przechodził od agresji po radość i wiecznie wrzeszczał i wszczynał bójki. Mimo wszystko był o wiele przyjemniejszy niż Grey; na pewno miał mniejsze zapędy do kontrolowania Tessy z czego się cieszę. Nie chciałabym czytać kolejnej powieści o dominancie i jego partnerce. 

Minusem książki na pewno była bipolarność głównej pary bohaterów. Przechodzili tyle kryzysów w przeciągu swojej kilkumiesięcznej znajomości, że dla zwykłego człowieka starczyłoby na całe lata. Cały czas na siebie wrzeszczeli i nawet jeśli mieli swoje 5 minut szczęścia, to wiedziałam, że zaraz któreś z nich zacznie kłótnie, nawet jeśli brakowałoby powodów. 

Mimo tych minusów, ta historia mnie zauroczyła. Znosiłam kłótnie, czasem tylko odkładałam książkę na chwilę i zastanawiałam się "co to ma do cholery być?!", ale też wciągnęłam się w nią i nie mogłam jej odłożyć. Chciałam wiedzieć, czy w końcu Hardin i Tessa znajdą kompromis i czy autorka zaskoczy czymś jeszcze. 
Gdyby właśnie nie zaskakująca końcówka (nie spodziewałam się takiego zakończenia 1 części) nie czułabym aż takiego pociągu do zakupu i przeczytania kolejnych części. Teraz wiem, że te dwie czynności wykonam na pewno.

Mimo licznych wad, książkę warto przeczytać. Nie obiecuję, że spodoba się wszystkim, ale fankom niegrzecznych chłopców powinna przypasować. I nie bierzcie pod uwagę swojej opinii o "50 twarzach..." Dla mnie to dwie kompletne różne książki, które bardzo niewiele mają ze sobą wspólnego. 
_________________________________________________________________
2 posty w ciągu dnia, szaleję :)
Bardziej chodzi o to, że nie wiem, kiedy będę miała czas na pisania i wstawianie czegokolwiek w roku szkolnym, więc nadrabiam teraz. 
Mam pytanie do osób, który "After" mają za sobą: czy w książce jest tylko jeden członek 1D czy jest ich więcej? Mam problem z dopasowaniem ich do postaci książkowych, oczywiście oprócz głównego bohatera.

snapchat: supernicki00
instagram: https://www.instagram.com/supernicki00/

2 komentarze:

  1. Tyle już słyszałem o tej książce i sam już nie wiem co mam o niej myśleć... Chyba sobie ją odpuszczę. Bardzo dobra recenzja.
    http://maasonpl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie. Są dwie opcje: znienawidzisz książkę albo pokochasz. Ja jej nie dotykam, bo fanką romansów nie jestem - fanfiction to również nie mój konik, chociaż swego czasu pisałam Dramione na wattpadzie.
    Mam straszne uprzedzenie do książek, które zostały wydane, mimo że pierwotnie miały być jedynie historyjkami na wtt albo blogosferze. Nie mam pojęcia dlaczego, ale cóż. Wiem, że nie sięgnę po "After" czy "I hate you I love you". Może pokuszę się o "Uratuj mnie" Anny Bellon (?), ale tylko o tę pozycję.
    Reszta książek z serii "After" podobno działa na zasadzie: schodzą się-rozchodzą się. Także... no, ja podziękuję.


    Pozdrawiam Cię gorąco,
    Isabelle West z Heavy Books

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Oddychajaca ksiazkami , Blogger